5 rzeczy, których ogrodnicy nie chcą mieć w ogrodzie, a powinni

1. Grzybnia

Nie wiedzieć czemu, grzybnia kojarzy nam się źle. Nikt nie chce mieć grzyba w domu albo na stopie. Być może przyczyną jest popularne powiedzenie, które kończy się na „… z grzybnią”. Rzeczywistość jest jednak taka, że grzybnia to najlepsza rzecz, którą można mieć w ogrodzie i koniec.

Decydują o tym dwie właściwości grzybni – ogromne rozmiary i możliwość transportowania składników na całej swojej powierzchni. Innymi słowy, jak masz grzybnię na całej powierzchni ogrodu, to z wierzchu niby nic się nie dzieje, a pod spodem pierwiastki jeżdżą bolidami z The Boring Company. Elon Musk był drugi.

Źródło: Business Insider

Do tego warzywa, które mają kontakt z grzybnią są podobno słodsze. Tak jest w ogrodzie Paula Gautschiego, u mnie jeszcze nie, ale na pewno temat obadam bliżej. Każdy rodzic rozumie, jak cennym sprzymierzeńcem może być taka grzybnia!

A czym się różni grzybnia od grzybów? Grzyby to są owocniki, przez które grzybnia się rozmnaża. Jeśli Twój ogród jest przykryty zrębkami, to w niedługim czasie spodziewaj się w nim różnego rodzaju grzybów. Ok, skoro w zrębkach pojawiają się przypadkowe grzyby, to może można wprowadzić do nich nieprzypadkowe, kurki, kozaki, borowiki? Można :). Będę o tym jeszcze pisać.

Chcących pogłębić temat grzybni i niechcących czekać na obszerniejszy artykuł o niej, odsyłam do Teda z Paulem Stametsem. Fanom ostatniego StarTreka, wyjaśniam, że zbieżność nazwisk jest nieprzypadkowa.

2. Drzewa

Nikt nie robi ogrodów pod drzewami. Dlaczego? Przecież korzenie utrudniają przekopywanie, a same drzewa zacieniają i zrzucają brzydkie, brązowe liście na nasze grządki. Zaraz zaraz, ale skoro nie przekopuję, liście to ściółka i nawóz, a cień jest w ogrodzie niekiedy pożądany, to może jednak warto?

Totalnie warto. Przede wszystkim drzewa wchodzą w symbiozę z grzybnią, a ich korzenie sięgają wgłąb ziemi, tam, gdzie grzybnia zazwyczaj nie dosięga. Wyciągają stamtąd minerały, a potem dzięki grzybniowemu internetowi te minerały trafiają do grochu z kapustą i innych warzyw.

A tego przesądu o zacienianiu już w ogóle nie rozumiem. W naszym rytmie roku słonecznego to się w ogóle nie trzyma kupy – kiedy dzień słoneczny jest krótki, to drzewa nie mają liści, więc w ogródku jest dużo słońca. Jak dzień słoneczny jest długi, promienie padają pod wszelkimi kątami, a do tego zazwyczaj jest sucho, drzewa dają zbawienny cień. Gdzie jest najbujniejsza roślinność? W lasach równikowych, gęsto zacienionych przez potężne, wiecznie zielone drzewa.

I jeszcze argument „z poety”:

Był sad. Drzewa owocne, zasadzone w rzędy,
Ocieniały szerokie pole; spodem grzędy.
Tu kapusta, sędziwe schylając łysiny,
Siedzi i zda się dumać o losach jarzyny;
Tam, plącząc stronki w marchwi zielonej warkoczu,
Wysmukły bób obraca na nią tysiąc oczu;
Owdzie podnosi złotą kitę kukuruza
Gdzieniegdzie otyłego widać brzuch harbuza
Który od swej łodygi aż w daleką stronę,
Wtoczył się jak gość między buraki czerwone.

Pan Tadeusz, fragment Księgi II

Skoro naszemu wieszczowi pod drzewami w sadzie rosły arbuzy i kukurydza, to Tobie też będą!

3. Robaki

Ble, fuj, jak to mówią moje dzieci. Najbardziej pożądanym „ble-fuj” są dżdżownice – niektórzy nawet kupują je i wpuszczają do ogrodu. Oczywiście taka operacja ma sens tylko w ogrodzie ściółkowanym, gdzie wilgotność i struktura gleby jest dla dżdżownic w sam raz. U mnie obyło się bez ręcznego wprowadzania dżdżownic do ekosystemu – pojawiły się same właściwie w kilka dni po przykryciu ściółką ziemi. Jeśli w miejscu, gdzie planujesz ogród nad ranem znajdujesz takie podobne do kretowisk mikrokopczyki, to znaczy że gdzieś tam kryją się dżdżownice.

Nie wszystkie robaki jednak są jednak miłymi gośćmi w ogrodzie. Na nie też są sposoby tak zgodne z naturą, że bardziej się nie da. Te sposoby nazywają się kury i wszelkie ptactwo grzebiące. Jak ktoś wnikliwie czyta moje wpisy, to wie, że pisałem o tym, że kury robią niemiłosierny bałagan w ogródku. Żeby ograniczyć ten aspekt ich drobiowej natury trzeba je zamknąć na wolnym wybiegu (sic!) o tak:

Jedyny naturalny herbipestycyd

Na powyższym obrazku kogut i dwie kury elegancko przygotowują mi maliniak do wyściółkowania. Wydziobują robactwo, chwasty a do tego nawożą teren. Jak je już stamtąd zabiorę, to wyciągnę kilka większych chwastów i można ściółkować. Proces oczyszczania ogródka z robaków najlepiej jest przeprowadzić pod koniec wegetacji, albo w innym momencie, kiedy grzędy leżą odłogiem.

Czy kury będą wydziobywać dżdżownice? Pewnie trochę wydziobią, ale one – dżdżownice – zazwyczaj są trochę głębiej niż kurze możliwości przewidują.

4. Kamienie

Kamienie to są spakowane, skondensowane minerały, których brakuje większości ziemskiej populacji. Przekopującym przeszkadzają w przekopywaniu, ale dla nas są przyjaciółmi. Jeśli już wykopałeś jakiś kamień z ogródka, to nie musisz go z powrotem zakopywać – możesz go użyć do oznaczenia ścieżek (łatwo się pogubić i zrobić grządkę na środku drogi w większym ogrodzie) albo do przytrzymania agrowłókniny chroniącej siewki.

5. Chwasty

Cóż to jest chwast? Taka roślina, której nie chcemy mieć w ogrodzie. Definicja słownikowa mówi, że chwasty są to rośliny inne niż plon danego zasiewu. Ale to nadal rośliny i jako takie mogą nam uczynić wiele dobrego.

W metodzie Back to Eden, która uznaje nieprzypadkowość natury, wiemy, że każda roślina ma swoją rolę do odegrania, chwasty też. Jedne wiążą azot z powietrza i zwiększają w ten sposób jego poziom w glebie. Inne wyciągają minerały z dużych głębokości. Jest wielce prawdopodobne, że taki chwast, jak już wypełni swoje zadanie, naturalnie, sam z siebie, zanika, robiąc miejsce dla bardziej wymagających roślin. Nie wiemy tego na pewno, nikt póki co nie doszedł do tego poziomu, ale wydaje się to bardzo możliwe. Nie wiem tylko, czy mamy czas, żeby czekać, bo ten proces może zająć nawet setki lat.

Chwasty potrafią sporo powiedzieć o naszej glebie. Musisz tylko rozpoznać gatunek. Na przykład pokrzywa (łatwo rozpoznać, co nie?) rośnie tylko na glebach bogatych w azot, a babka – na ubogich. Są chwasty rosnące na kwaśnych glebach i na zasadowych. Nie da się tego wyczerpać w tym i tak już długim artykule, ale planuję obszerniejszą wypowiedź na ten temat.

W końcu chyba najlepszą rzeczą, którą można zrobić z chwastami jest ich zjedzenie. Już od kilku tygodni żywimy się pokrzywą. W zeszłym roku swój status z „chwast, zniszczyć natychmiast” na „dobre do jedzenia” zmienił bluszczyk kurdybanek. Perz, babka, lebioda, mlecz – wszystko może wzbogacić Twój stół. Też będziemy pisać, tutaj pewnie zaproszę Klarę do mikrofonu.

Bluszczyk zwany kurdybankiem

Chwasty są ponadto wspaniałą karmą dla kur. Zaraz, zaraz, mówisz że nie masz kur? Musimy temu zaradzić!

6. Wszystko

Miało być pięć rzeczy, ale dopisuję punkt szósty, bo to nie do końca jest rzecz. Zazwyczaj jak myślimy o idealnym ogrodzie, to widzimy równiutkie, jednogatunkowe rzędy. Piękne warzywa, bez śladu bytności robaczka i czarną ziemię w miejscu chwastów. A ja postuluję, żeby mieć w ogrodzie wszystko i trochę bałaganu. Ludzie nazywają też to „wszystko” słowem bioróżnorodność. Mi osobiście nie chodzi jedynie o to, żeby mieć warzywa w eleganckich rządkach, ale żeby stworzyć, a raczej odtworzyć, samowystarczalny ekosystem. W tym ekosystemie jest miejsce i zadanie dla roślin, grzybów, owadów, bakterii i zwierząt. Natura wykonuje pracę, rodzi jedzenie dla mojej rodziny, a moja rola ogranicza się do organizowania i zarządzania: „Pszczoły, skończyłyście zapylanie? To teraz lećcie się napić. Kury – ogródek wyczyszczony? Dobrze, chwila odpoczynku i przechodzimy do znoszenia jaj”. No dobrze, czasem też zbieram i jem.

Dodaj komentarz